INWIGILACJA (2016)

 „W ostatnim cyklu obrazów autorka znika ze swoich płócien i redukuje własny wizerunek do jednego elementu – oka. W świecie symboli oko jest zwierciadłem duszy i przez nie można dotrzeć do samego wnętrza człowieka”.

Agata Sulikowska-Dejena

P1240912

Malarstwo bywa sposobem tworzenia iluzji, poznawania świata lub budowania światów alternatywnych, może być również poszukiwaniem prawdy i wiedzy o drugim człowieku i o sobie samym. Główna tajemnica tkwi w duszy artysty. To w jego wyobraźni powstaje unikatowa wizja, której zapisem staje się płótno. Sztuka towarzyszy budowaniu i przeżywaniu relacji ze światem zewnętrznym, ale i tym, co głęboko ukryte wewnątrz.
W centrum zainteresowań Barbary Porczyńskiej zawsze znajdował się człowiek. Płótna wypełnione wizerunkami przede wszystkim kobiet, rzadziej mężczyzn, zaczęły w pewnym momencie ustępować  autoportretom. Badając siebie artystka pozuje do nich w różnych stanach ducha, przymierza nastroje i emocje, wpisuje swoją twarz i sylwetkę w różne scenerie i barwne aury. W malarskiej drodze do samopoznania, odbywa podróż do własnych granic  ̶  staje przed płótnem naga, a nawet odsłaniania się do tkanek i kości. Niczego nie ukrywa, nie idealizuje, jest szczera aż do bólu. Obnażeniu ulega nawet sam proces malowania. Postaci wyłaniają się lub stopniowo gubią w malarskiej materii, wielokrotnie zaciera się granica między szkicem, a dziełem skończonym. Wiele emocji ujawnia się na płaszczyźnie płótna w sposobie nałożenia farby, ruchu pędzla, zacieraniu już istniejącego obrazu, w niedokończeniu i zawieszeniu malarskiego gestu. Stonowanym kolorystycznie, subtelnie wyciszonym kompozycjom towarzyszą często soczyste, jaskrawe dominanty. To umiłowanie koloru przenika codzienność, nasyca zwykłe sceny i sprawia, że emanują intensywnością doznań wizualnych i emocjonalnych.  Intymna przestrzeń pracowni sprzyja szczerym i swobodnym zwierzeniom, lecz nie jest łatwo uczynić widza powiernikiem tak osobistych przeżyć i odkryć przed nim całą siebie. W ostatnim cyklu obrazów autorka znika ze swoich płócien i redukuje własny wizerunek do jednego elementu – oka. W świecie symboli oko jest zwierciadłem duszy i przez nie można dotrzeć do samego wnętrza człowieka. Może więc tyle wystarczy by poznać kogoś dogłębnie? Może właśnie w tym fragmencie siebie artystka jest najbardziej obecna i dostępna naszemu poznaniu? Nie możemy jednak wykluczyć, że autorka nie tyle odsłania, co chowa się przed widzem w obrazie. To odwrócenie relacji autor – widz nasuwa pytanie o intencję autorki, na ile jest to nieśmiałość, a na ile ciekawość kim jest odbiorca. Bo przecież nie tylko artysta, ale też oglądający prace jest odrębnym mikrokosmosem. Tytułowa inwigilacja sugeruje, że to widz jest obserwowany i podglądany. Wchodząc na wystawę dostaje się w krzyżowy ogień spojrzeń, zwielokrotnionych na kolejnych płótnach. Artystka nieustanie przypomina, że czuwa, bo łacińskie słowo invigilio oznacza przede wszystkim czuwanie. Oko i spojrzenie zostają wpisane w najróżniejsze konteksty. Wyrażają gmatwaninę komunikacji (Komunikacja), surowość nadzorującego nasze zachowania dekalogu (Dekalog), błądzą wśród śladów marzenia sennego (Zagubiony sen), lub po prostu trwają w obliczu czasu i nieskończoności (Alef). Obrazy artystka układa w dyptyki, tryptyki, sięga po nietypowe trójkątne formaty, które zespala w wielokątne kompozycje. Płótno dopowiada płótno.  Wielokrotnie miesza języki malarskie, jak w Wieży Babel, gdzie z form abstrakcyjnych wyłaniają się twarze, fragmenty innych światów kontrastowo niesprecyzowane  wobec dominującego realnością oka.
Płótna Basi Porczyńskiej zachwycają wyjątkową wrażliwością malarską, pokazują jak niewyczerpaną tajemnicą jest człowiek. Poznanie tej tajemnicy jest rozpisaną w czasie na dni, pory roku, etapy życia podróżą.

 

Agata Sulikowska-Dejena

 

Zapisz

Zapisz


%d blogerów lubi to: