Demonica

„To był niepokój zupełnie nie określonego rodzaju, taki z jakim zwykle mamy do czynienia, kiedy się czegoś obawiamy, lecz nie wiemy czego, tylko jesteś pewni, że to coś musi nastąpić. Był to niepokój bardzo nieuchwytny, krążył jak niewidzialny prąd gdzieś w strumieniach. Żył, a czasami wydawało się, że go w ogóle nie ma, jednocześnie zaraz po takiej chwili przyciszenia wybuchał ze zdwojoną siłą”.
Włodzimierz Odojewski
(Białe lato)

 

Była taka delikatna i nieskażona niczym maska, genialny odlew figury woskowej, dzieło opętanego artysty, wizja obsesji i poryw szaleństwa; Przeraziła mnie swą postawą, (…) zaczepiła mój nerw i pociągnęła tak mocno, że ostatecznie związała mnie ze sobą, a ja nie byłam w stanie oderwać od niej wzroku (…) Zdawała się obca, równocześnie będąc swoją, znaną. Skąd przybywała? Kim właściwie była ta piękna pani?
Wszystko było w niej takie ułożone, ale dopiero jej melodyjny i jednostajny głos, brzmiący jak mantra, wydobył na zewnątrz całą magię osobowości. Kryształowa barwa jej słów pochodziła z głębi, muskała w okrągły talizman wiszący na jej piersiach i wraz z jego drganiem wnikała w uszy, docierając do wnętrza tak głęboko, że wydawać by się mogło, iż pogrom wibracji robi masaż w płucach i na dnie duszy. Była jednym wielkim wszechharmonijnopięknym ładem pełnym blasku.
Paraliżowała wokalem, uspokajając i usypiając czujność. Doprowadzała do kompletnego szaleństwa. Wierzyłam jej, choć bałam się okropnie sama właściwie nie wiedząc czego, przecież nie mogła mi zrobić krzywdy, była taka anielska i dobra, niby nie z tego świata, wyjątkowa, unikalna, to znów całkowicie przyziemna i pospolita.
– Dotknięcie bóstwa jest tak samo niebezpieczne jak styczność z demonem…. – rzekła, a płynność jej głosu obezwładniła moją świadomość.
– Świętość budzi chęć poznania – kontynuowała, a słowa jej odbijały się od drzwi i okien nie przepływając przezeń – ale to, co niepoznawalne budzi lęk, stanowi zagrożenie, bo możemy skalać ową świętość poprzez pewne gesty, czy choćby wzrok.
Dokończyła, a mi zrobiło się wstyd. Spuściłam głowę. Nie byłam godna patrzeć na jej doskonałość, nie chciałam zbrukać jej delikatności, tylko, że nie byłam w stanie przestać jej analizować, coś kusiło mnie tak intensywnie, tak natrętnie mocno wabiło mój wzrok, że przełamałam wszelkie tabu i spojrzałam ponownie.
Nie mogła być zwykłym człowiekiem, istota ludzka bowiem nie działa jak heroina, jak opętanie, którego można się nie obawiać, a jednocześnie czuć niepokój.
Gdy ona rozkwitała w splendorach, ja wyglądałam przy niej jak wstrętny nieopierzony ptak. Zazdrościłam jej tego, chciałam, by sobie poszła, by przepadła akysz! I już nie wróciła, bo przestałam ją lubić. Była taka idealna, w dodatku te jej fascynacje kulturą i religią, ciągle o nich mówiła, sacrum, profanum – świętość, nieczystość. Tylko, że to ona była święta, a ja pobrudzona, zwyczajna i nieciekawa; ona górowała nade mną nawet swoim jednym zakręconym włosem, to ona była wyjątkowa, a ja – szara i przyziemna, to przez nią czułam się upodlona. Jej ciało przy moim było takie lekkie i subtelne, jej drobne dłonie wyśmiewały moje powyginane wielkie paluchy, a rozum szybował hen ponad moim zakresem wiedzy i percepcji, wiedziała bowiem o czymś, do czego ja nie miałam dostępu. Co jakiś czas zerkała do swoich notatek i z wyrachowaną nieśmiałością spoglądała prosto w oczy.
– Byłam w Mongolii – wypluła, a ja zrozumiałam, że nie jest taka niewinna, na jaką wygląda, nie miałam też wątpliwości, że jest wcieleniem Zła, (…) zbyt wiele miejsc zwiedziła, zbyt wiele widziała, zabrała to ze sobą, zaraziła się, to oni ją zaczarowali, czarni
Mongołowie, opętali jej naiwne serce, płynie w niej odtąd obca krew, coś zjadła, wypiła, weszła w opar strasznej magii…
Poczułam żal, a jednocześnie ulgę, że już tak bardzo nie góruje nade mną. Nie wiem czy była świadoma, że jest stracona, nie wiem czy widziała Zło i mnie, która przenikałam jej znaną twarz. Nie miałam pojęcia, dlaczego była mi tak bliska, dlaczego chciałam cały czas być nie opodal niej, choć nie mogłam znieść jej osoby, a mimo to nie chciałam spuścić jej z oczu, nie wiem dlaczego się jej bałam i dlaczego w pewnym momencie odwróciła się ode mnie. Może dostrzegła moją postać i chciała skrzywdzić, wbić ostre pręgi w moje uspokojenie i trzymać na dystans.
Bawiła się mną. Raz przyciągała, za chwilę odrzucała nie mogąc na mnie patrzeć. Nie chciałam już dłużej być marionetką w jej subtelnych dłoniach, ten jej spokój doprowadzał mnie do szewskiej pasji, bo ja nie byłam taka opanowana, nie potrafiłam pałać empatią do wszystkich i przez to nie mogłam znieść widoku jej twarzy, takiej owalnej, bladej z tymi tam oczyma, i jej wzrostu doskonale oszacowanego i odmierzonego w proporcjach.
Wydawało mi się, że staczam się przez nią, że jej opętanie przeszło na mnie, że mnie czaruje, że jestem jej ofiarą, łącznością ze światem. Jej jaźnią.
Nienawidziłam jej już z całych sił, pragnęłam, aby znikła, nie wołała mnie do siebie, nie nęciła, ale ona była uparta bardziej niż mogłam się tego spodziewać, wyciskała łzy z moich oczu, szarpała moje wnętrze. Zaczęłam błagać, aby przestała, aby dała mi spokój, bym mogła odejść i już nigdy na nią nie patrzeć, ale ona się roześmiała tak jakoś wstrętnie, w zupełnie niepasujący do niej sposób i swym głosem Demonicy dała mi do zrozumienia, że spokoju mi nie odebrała.
Po raz pierwszy sprzeciwiłam się jej. Spojrzałam na nią ze złością, obrzydzeniem, z wulgarnym nastawieniem do jej bliskości. Wybiegłam z sali – z budynku, z parku miasta państwa Europy z Ziemi – i wtedy ujrzałam ją w tafli szklanego, okrągłego talizmanu unoszącego się powoli na wysokości mojej głowy. Widziałam wyraźnie jak jasne włosy faliście opadały na moje ramiona i bladą twarz w owalu, na której tkwiły zaciśnięte nerwowo usta oraz szaleńcze, ciemne oczy podkreślone skośnymi strzałkami brwi.
Miała rację. Wcale nie zabrała mi spokoju, on cały czas tkwił w mojej delikatnej, opanowanej twarzy Demonicy.

Przemyśl 2004

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: