Faraon

Pojawiał się w kawie. Mówiono na niego Faraon. Nie wierzyłam w te wszystkie opowieści o półbogu, który mami kobiety swym idealnym wyglądem, a potem – niezadowolony z ich niedoskonałości – porzuca je z wydartym sercem. Ludzie drżeli na jego widok, mimo to każda kobieta skrycie marzyła, by zobaczyć jego piękne oblicze; ponoć był szarmancki i władczy, a chwila spędzona z nim kosztowała życie.
Mówiono, że czyha na mnie, że los mój został już przesądzony, lecz ja kpiłam z nich i ich zbyt wybujałej wyobraźni.
Zbliżał się wieczór. Za oknem niesprzyjająca aura spowodowała przedwczesną ciemność.
– Basia zasuń zasłony – zawołała mama krzątając się w kuchni, z której dochodził zapach parzonej kawy.
Wstałam z wersalki i podeszłam do okna. Przeszedł mnie dreszcz, a spocona szyba rzewnie płakała. Złapałam za kotarę, patrząc, jak aromat kawy miesza się z kroplami i moim przeznaczeniem. W odblasku lampy, na zamoczonej tafli ujrzałam jego delikatne oblicze oświetlone z prawej strony. Instynktownie odskoczyłam od okna, przewracając się na stojącym za mną taborecie.
– Basia? – wyjrzała z kuchni zaniepokojona mama.
– Co to jest?
Mama popatrzyła na okno niczego nie dostrzegając.
– Widzisz go? Nie, ty go nie widzisz mamo, kto to jest?
– Faraon Basiu, masz, napij się kawy.
– Mamo dlaczego to zrobiłaś, ja nie piję kawy, zresztą, już jest noc.
– Nie bój się, on cię wybrał.
– Mamo, co ty za brednie opowiadasz. Ja na niego patrzę, widzę go, gdzie on się odbija, gdzie on stoi?
Nie mogłam oderwać od niego wzroku, z ciemności za oknem wyłaniała się twarz, na którą opadały długie, roztrzepane włosy. Był piękny. Głębokie i ciemne oczy w skupieniu obserwowały mój lęk i zmieszanie, jego prosty, delikatnie wyprofilowany nos idealnie łączył się z dolną częścią twarzy, której skórę porastał dwumilimetrowy zarost, a między nim uwypuklały się piękne usta o męskim a jednocześnie pełnym wdzięku kształcie. Nie miałam siły płakać. Fascynował mnie i przerażał jednocześnie. Nie odrywając wzroku od jego odbicia podniosłam przewrócony stołek. Po szybie spłynął nadmiar szkarłatnej pary, z jego ust wypłynęła krew. Poruszał się i przyzywał mnie, podeszłam więc bliżej i jednym szarpnięciem kotary zasłoniłam naraz okno, jego i moje pożądanie.
– Nie piję kawy mamo, kofeina mi szkodzi, a ty dobrze o tym wiesz.
Ale mama postawiła na stole garnek i położyła się do łóżka, a ja nie mogłam się uspokoić, widok jego twarzy zburzył mój spokój, bałam się wyjść z pokoju i zostać sama. Podeszłam do stołu i zajrzałam do garnka. Tkwiły w nim rozsypane ziarenka kawy, więc wsadziłam w nie ręce i przepuszczałam je między palcami, dostrzegając w każdym z nich jego postać. Nie mogłam już uciec, jego wizerunek utkwił mi głęboko w umyśle i żadna zasłona nie mogła go zakryć. Stałam jak opętana, przebierając ziarenka.
– Mamo, czy mogę dziś spać z Toba? Boję się.
– Nie ma czego – powiedziała odwracając się w moją stronę – ale jeśli chcesz to chodź tu do mnie.
Weszłam na łóżko przekraczając ją i położyłam się pod ścianą, mocno przytulając się do maminych pleców, a kiedy zamknęłam oczy poczułam jak on układa się za mną. Puściłam mamę i wyskoczyłam z łóżka jak poparzona.
– Czego chcesz, odejdź – zaczęłam mu grozić wymachując rękami.
Mama spojrzała na mnie, a potem odwróciła się w tył.
– Basia? – szepnęła.
– Mamo, on przyszedł po mnie, nie pozwól mu.
– Basia…
– Nigdzie nie pójdę z tobą, widziałam krew na twoich ustach, wiem, co zrobiłeś tym wszystkim kobietom, nie podchodź, bo tym razem ja wydrę ci serce i zjem go osobiście na twoich konających oczach.
Lęk panował nade mną, a on wstał i złapał mnie w ramiona, poczułam jak pięknie pachniał, jak ogarnia mnie ten zapach sprawiając, że czułam się boginią. Czułam jego nieodparte pragnienie.
– To nie prawda – powiedziały jego błyszczące ciemne oczy.
– Co jest nieprawda?
– To nie prawda co o mnie mówią, ja nie zabiłem żadnej kobiety, to one były złe i chciały mojego serca.
– Po co więc je brałeś?
– One same szły za mną, jestem Faraonem, rozumiesz?
Rozumiałam, rozumiałam wszystko, a on rozpłynął się, tuląc moje drżące ciało, któremu konsumpcja kawy nie była wskazana.

Łańcut 1.06.2010


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: